Menu strony:






Przełom i inne nowele





Ani miasto pałaców, wyrosłe poniekąd kosztem krwi, jaką ruleta wytaczała tu przez długie lata przybyszom, ani bogactwa kurhausu, gdzie złotemu cielcowi bito pokłony, ani tonące
wśród bujnej zieleni zalotne wille, z których najmniejsza nosi charakterystyczny namis: _Klein_, _aher mein_, ani szeroka panorama Nerobergu, nie zdołały zatrzymać tych tłumów
różnojęzycznych. Pierwszy promień słońca zwyciężył sztuczne ułudy, wywabiając wszystkich nad czarodziejskie wybrzeża Kenii.
A pełnem światłem oblane, posiadały one urok niezwykły.
Przed okiem podróżnych roztoczył się podwójny łańcuch wzgórzy, już to skalistych i niedostępnych, już winnicami pokrytych, w pośrodku zaś, kapryśna, pogięta w mnóstwo
załamów, falująca, srebrno - błękitna wstęga.
Wzdłuż niej, jak ciemne obramowanie, dwie linie kolei żelaznej, a dalej, przepyszne aleje, wiodące od białych murów miast nadbrzeżnych do wiosek, tętniących życiem, lub ruin,
niby gniazda orle u skał przyczepionych — to Ren. Ren, marzenie Francyi, Ren, chwała Niemców, Ren, którego wody w walce zaciętej, o nie toczonej, krwią się już nieraz zrumieniły.
Pomost, rzucony tuż przy parku zamkowym, u stóp murów przedwiecznych, zaroił się tłumem wielojęzycznym.
Powozy i dorożki, omnibusy i trawaje, wszystko to wyrzucało pospiesznie szeregi gości z Wiesbaden, Frankfurtu, Ems, Soden, Homburga, Nauheimu i innych miejscowości.
Fala ta żywa, barwna, na równi z nurtami Renu ruchliwa, rozdzielała się na dwie połowy.
Jedna z nich biegła do okienka kasy, by zdobyć bilety; druga, zaopatrzona w _Rundreisy_ lub karty Cook'a, podziwiała widok rozległy, opromieniony tęczą, której barwy, sto razy
załamane i odbite, paliły się różnokolorowemi iskrami w rozległej, a zmiennej powierzchni rzeki.
— _Neuestes Rhein-Panorama! Neuestes Rhein-Panorama!_...
rozlegał się piskliwy, cienki głos chłopięcy i muły kolporter, syn prawdopodobnie stojącego opodal przekupnia nadreńskich widoków, roztrącał bez ceremonii zebranych, torując
sobie drogę tara, gdzie tłum ciekawych najbardziej zwartym się zdawał.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 Nastepna>>





Polecamy inne nasze strony: